Tylko gdzie ta madrosc? Zapewne w madrych ksiegach*, w ktore to co wieczor wkladam swoj nochal.
Zeby zycie mialo smaczek, jeden z czterech danych mi klow madrosci sie wzial i obudzil. Przyznam, ze nie najlepszy moment sobie wybral. Zab sie wyzyna i wyzyna i konca nie widac, a wredny bol nie pozwala mi spac juz trzecia noc z rzedu.
Podobno nic by sie nie stalo gdybym sobie zapodala srodek przeciwbolowy (oczywiscie ten z listy dozwolonych), ale ja mietka nie jestem i przy wyciu pozostaje. Moze tym sposobem uodpornie sie troche na bol – tiaaaa, marzenia scietej glowy.
*Lista madrych ksiag, ktore polecam:
Heidi Murkoff; Sharan Mazel; Arlene Eisenberg
- What to expect when you are expecting/ polskie tlum.: W oczekiwaniu na dziecko
- What to expect the first year / Pierwszy rok zycia dziecka
- What to expect the toddlers years / Drugi i trzeci rok zycia dziecka
Hope Ricciotti; Carol Cooper; Karen Sullivan
- Pregnancy day by day
Harvey Karp
- The Happiest Baby on the block
- The Happiest Toddler on the block
Christine Harris
- The Pregnancy Journal
Anne Hillis; Penelope Stone
- Breast, bottle, bowl: the best fed baby book / polskie tlum.: Od piersi do talerza czyli jak karmic male dziecko
czwartek, kwietnia 29, 2010
czwartek, kwietnia 22, 2010
Sen nocy wiosennej
Kobitki w ciazy czesto maja sny przerozniaste - realistyczne, irrealistyczne, kolorowe, niepokojace i te zagadkowe, z czym w 100% sie zgadzam.
W pierwszym trymestrze moja wyobraznia hulala na maksa. Przysnil mi sie wybuch III wojny swiatowej w Chinach, paraliz twarzy (wykrecilo mi usta, nos –dosyc realistyczne uczucie musze przyznac. Podobno przyczyną takiego porażenia mięśni jest zahamowanie neuronów w rdzeniu kręgowym odpowiadających za utrzymywanie napięcia mięśniowego wywołane przez impulsy z mózgu – wiecej tutaj – normalnie strach sie bac. Mam jednak nadzieje, ze to tylko anomalia.) i nietypowe badanie ginekologiczne, gdzie lekarka wlozyla swoje reca (zaznaczam, nie palce, ale reca po same lokcie) do mojego lona aby sprawdzic plec dziecka macajac glowki (swoja droga chyba wtedy przysnilo mi sie, ze bedziemy mieli dziolche, ale jakos nie przywiazalam do tego wiekszej wagi).
W drugim trymestrze ruchy moich galek ocznych spowolnily ma maksa i zapadlam w sen gleboki.
W zwiazku z tym, ze trzeci trymest sie zaczal, galki z powrotem nabraly obrotow. Dzisiejszej nocy sentymentalnie przysnil sie spacer z malzem po krakowskim rynku w piekny, wiosenny, sloneczny dzien i ochota na pyszna, zimna pianke w jednym z ogrodkow. Ach tak moc teraz, zatopic usta w kuflu i poobserwowac szwedajace sie towarzystwo – zdecydowanie brakuje mi tego jedynego, niepowtarzalnego klimatu.
W pierwszym trymestrze moja wyobraznia hulala na maksa. Przysnil mi sie wybuch III wojny swiatowej w Chinach, paraliz twarzy (wykrecilo mi usta, nos –dosyc realistyczne uczucie musze przyznac. Podobno przyczyną takiego porażenia mięśni jest zahamowanie neuronów w rdzeniu kręgowym odpowiadających za utrzymywanie napięcia mięśniowego wywołane przez impulsy z mózgu – wiecej tutaj – normalnie strach sie bac. Mam jednak nadzieje, ze to tylko anomalia.) i nietypowe badanie ginekologiczne, gdzie lekarka wlozyla swoje reca (zaznaczam, nie palce, ale reca po same lokcie) do mojego lona aby sprawdzic plec dziecka macajac glowki (swoja droga chyba wtedy przysnilo mi sie, ze bedziemy mieli dziolche, ale jakos nie przywiazalam do tego wiekszej wagi).
W drugim trymestrze ruchy moich galek ocznych spowolnily ma maksa i zapadlam w sen gleboki.
W zwiazku z tym, ze trzeci trymest sie zaczal, galki z powrotem nabraly obrotow. Dzisiejszej nocy sentymentalnie przysnil sie spacer z malzem po krakowskim rynku w piekny, wiosenny, sloneczny dzien i ochota na pyszna, zimna pianke w jednym z ogrodkow. Ach tak moc teraz, zatopic usta w kuflu i poobserwowac szwedajace sie towarzystwo – zdecydowanie brakuje mi tego jedynego, niepowtarzalnego klimatu.
wtorek, kwietnia 20, 2010
Ruszyla maszyna po szynach ospale
Zaczynam trzeci trymest, a ja jeszcze w szczerym polu. Co prawda wozek juz w kacie czeka na pasazera, meble w drugim czekaja na zlozenie, ale tyle jeszcze do zrobienia/przeczytania/ogarniecia/przygotowania... a ja dziwnie robie sie ospala. Mam nadzieje, ze to tylko tradycyjne przesilenie wiosenne i moje dotychczasowe sily wroca na swoje miejsce pracy.
I w zasadzie wedlug mojej teorii: ”przezorny zawsze ubiezpieczony”, moglabym stwierdzic, ze zamiast trzech miesiecy, zostalo nam tylko cale dwa. Tak wiec Malutka, apeluje ladnie do Ciebie: nie spiesz sie nigdzie i nie podgrzewaj sobie za bardzo wody w akwarium. Co nagle, to po diable :)
I w zasadzie wedlug mojej teorii: ”przezorny zawsze ubiezpieczony”, moglabym stwierdzic, ze zamiast trzech miesiecy, zostalo nam tylko cale dwa. Tak wiec Malutka, apeluje ladnie do Ciebie: nie spiesz sie nigdzie i nie podgrzewaj sobie za bardzo wody w akwarium. Co nagle, to po diable :)
czwartek, marca 18, 2010
Chinka bidu-linka czyli kolezanka Dobra Rada
Jak wiadomo hamerykanskie srodowisko to zlepek roznych nacji, kultur, orientacji, etc. - do koloru do wyboru. W pracy mam do czynienia z Hindusami, Koreanczykami, Afro-Amerykaninami, Latynosami, Slowianami (dlugo by tak jeszcze wymieniac...), jak i rowniez z Chinczykami. W moim dziale mamy na stanie cale trzy Chinki, chinki bidu-linki. Osobiscie nie mam wyrobionego dobrego zdania o Chinczykach i stylu zycia jaki prowadza, ale do laseczek w pracy podchodze neutralnie.
Od kiedy obwiescilam radosna nowine, ze teraz pracuje nas tutaj dwie (jak to stwierdzila jedna z moich kumpeli: ‘wciaz dostajac jedna wyplate’, hehe – wypadaloby cos z tym zrobic nawiasem mowiac :), chinki-bidulinki zaczely sie mna bardziej interesowac, czesciej zahaczac o moj kubik aby sprawdzic jak sie czuje, czy zapewniam rozwijajacemu potworkowi wikt i opierunek, generalnie poplotkowac, co uwazam za bardzo mile z ich strony.
Oczywiscie, jak kazda babeczka, to i one maja swoje ”dobre” rady/uwagi z ktorymi chcialyby sie podzielic. Zaznacze, ze jedna zostala mama 4 miesiace temu, a dwie pozostale sa ”dziewicami”.
Lomatko Matuszko czego ja sie od nich nie dowiaduje:
- ”Polecialas do Mehiko majac potworka w brzuchu?? – raczej nie powinno sie latac...”
- ”Podgrzewasz lunch w mikrofalowce i na ten czas nie wychodzisz z kuchni?? – fale sa niebezpieczne, najlepiej byloby gdybys opuscila teren.” Ale jaki teren ja sie pytam – riadioaktywny??
Ubrana mialam lniana bluzeczke, bez rekawow, odcieta pod biustem, na co Chinka:
- ”Czy to czasem nie jest szkodliwe dla dzieka??” Sekundowa konsterna w mojej glowie; grzecznie sie pytam: Ale niby co? Prosze mnie oswiecic. ”No ta opaska pod biustem, nie sciska dzieka?” Hmmm, ciekawostka dropsa musze przyznac.
- ”To ty nadal jezdzisz samochodem?” A czym mam jezdzic, hulajnoga do pracy? Tego jej oczywiscie nie powiedzialam. ”Musisz szczegolnie teraz uwazac.” O tak, ja uwazam - wyprzedzam, zostawiajac imbecyli drogowych za soba. :) ”Najlepiej byloby gdyby ktos Cie zawozil i przywozil”
- ”Chodzisz na basen i silownie? – a czy to jest wskazane? Nie powinnas sie teraz przemeczac.”
I tak slucham i slucham kolezanek - dobra rada i wlos mi sie na glowie jezy i uszy wiedna.
Tiaaa, najlepiej byloby gdybym nic nie robila, lezala do gory brzucholcem i czekala na zbawienie, znaczy sie na wyskok potworka jak juz stwierdzi, ze na niego pora. :)
Od kiedy obwiescilam radosna nowine, ze teraz pracuje nas tutaj dwie (jak to stwierdzila jedna z moich kumpeli: ‘wciaz dostajac jedna wyplate’, hehe – wypadaloby cos z tym zrobic nawiasem mowiac :), chinki-bidulinki zaczely sie mna bardziej interesowac, czesciej zahaczac o moj kubik aby sprawdzic jak sie czuje, czy zapewniam rozwijajacemu potworkowi wikt i opierunek, generalnie poplotkowac, co uwazam za bardzo mile z ich strony.
Oczywiscie, jak kazda babeczka, to i one maja swoje ”dobre” rady/uwagi z ktorymi chcialyby sie podzielic. Zaznacze, ze jedna zostala mama 4 miesiace temu, a dwie pozostale sa ”dziewicami”.
Lomatko Matuszko czego ja sie od nich nie dowiaduje:
- ”Polecialas do Mehiko majac potworka w brzuchu?? – raczej nie powinno sie latac...”
- ”Podgrzewasz lunch w mikrofalowce i na ten czas nie wychodzisz z kuchni?? – fale sa niebezpieczne, najlepiej byloby gdybys opuscila teren.” Ale jaki teren ja sie pytam – riadioaktywny??
Ubrana mialam lniana bluzeczke, bez rekawow, odcieta pod biustem, na co Chinka:
- ”Czy to czasem nie jest szkodliwe dla dzieka??” Sekundowa konsterna w mojej glowie; grzecznie sie pytam: Ale niby co? Prosze mnie oswiecic. ”No ta opaska pod biustem, nie sciska dzieka?” Hmmm, ciekawostka dropsa musze przyznac.
- ”To ty nadal jezdzisz samochodem?” A czym mam jezdzic, hulajnoga do pracy? Tego jej oczywiscie nie powiedzialam. ”Musisz szczegolnie teraz uwazac.” O tak, ja uwazam - wyprzedzam, zostawiajac imbecyli drogowych za soba. :) ”Najlepiej byloby gdyby ktos Cie zawozil i przywozil”
- ”Chodzisz na basen i silownie? – a czy to jest wskazane? Nie powinnas sie teraz przemeczac.”
I tak slucham i slucham kolezanek - dobra rada i wlos mi sie na glowie jezy i uszy wiedna.
Tiaaa, najlepiej byloby gdybym nic nie robila, lezala do gory brzucholcem i czekala na zbawienie, znaczy sie na wyskok potworka jak juz stwierdzi, ze na niego pora. :)
poniedziałek, marca 15, 2010
"Ten Pan i Ta Pani...
... sa na siebie (a w zasadzie teraz juz: na koparke) "skazani"" :D :D :D

Make your Stick Figure Family at FreeFlashToys.com![]()
Koparka
Mala ostatnio kopie jak najeta. W piatek wybralismy sie do kina na Alicje w Kraine Czarow - pol senasu przekopala. :) W sobote wybralismy sie do kameralnego teatru na sztuke J. Iwaszkiewicza "Lato w Nohant", tez mialam przekopane. :) I wczoraj relaksujac sie na kanapie, palaszujac pomarancze odstawila prawdziwe kung-fu - taekwondo a'la Jackie Chan. NIESAMOWITE uczucie powiadam Wam, ale nie tylko dla mnie, jak drugiemu To-Be'siowi odskoczyla dlon, to wyladowal ze szczescia w siodmym niebie. :D
piątek, marca 12, 2010
Garderoba – miesiac piaty
Przydzedl czas na kolejne wzbogacenie garderoby o kluczowe elementy ubioru odpowiadajace mojemu terazniejszemu rozmiarowi – o tak, nie da sie ukryc powiekszam sie z tygodnia na tydzien. A i jeans’iakow jak nie mialam tak dalej nie mam...
Otoz okazalo sie, ze zamowilam ZA male – no zesz, jasna ciasna... myslalam, ze jak zamowie w tym samym rozmiarze co spodnie w ktorych chodze do roboty, to nie bedzie problemu. Troszke sie przeliczylam, zdaza sie. Zwrocilam, zamowilam rozmiar wieksze i znowu za MALE – jak ja nie cierpie zamawiac jeans’ow przez internet...
No coz, weekend akurat zapowiada sie deszczowo-pluchowo-barowy wiec w sam raz na szalenstwo zakupowe.
Otoz okazalo sie, ze zamowilam ZA male – no zesz, jasna ciasna... myslalam, ze jak zamowie w tym samym rozmiarze co spodnie w ktorych chodze do roboty, to nie bedzie problemu. Troszke sie przeliczylam, zdaza sie. Zwrocilam, zamowilam rozmiar wieksze i znowu za MALE – jak ja nie cierpie zamawiac jeans’ow przez internet...
No coz, weekend akurat zapowiada sie deszczowo-pluchowo-barowy wiec w sam raz na szalenstwo zakupowe.
Subskrybuj:
Posty (Atom)