Jak wiadomo hamerykanskie srodowisko to zlepek roznych nacji, kultur, orientacji, etc. - do koloru do wyboru. W pracy mam do czynienia z Hindusami, Koreanczykami, Afro-Amerykaninami, Latynosami, Slowianami (dlugo by tak jeszcze wymieniac...), jak i rowniez z Chinczykami. W moim dziale mamy na stanie cale trzy Chinki, chinki bidu-linki. Osobiscie nie mam wyrobionego dobrego zdania o Chinczykach i stylu zycia jaki prowadza, ale do laseczek w pracy podchodze neutralnie.
Od kiedy obwiescilam radosna nowine, ze teraz pracuje nas tutaj dwie (jak to stwierdzila jedna z moich kumpeli: ‘wciaz dostajac jedna wyplate’, hehe – wypadaloby cos z tym zrobic nawiasem mowiac :), chinki-bidulinki zaczely sie mna bardziej interesowac, czesciej zahaczac o moj kubik aby sprawdzic jak sie czuje, czy zapewniam rozwijajacemu potworkowi wikt i opierunek, generalnie poplotkowac, co uwazam za bardzo mile z ich strony.
Oczywiscie, jak kazda babeczka, to i one maja swoje ”dobre” rady/uwagi z ktorymi chcialyby sie podzielic. Zaznacze, ze jedna zostala mama 4 miesiace temu, a dwie pozostale sa ”dziewicami”.
Lomatko Matuszko czego ja sie od nich nie dowiaduje:
- ”Polecialas do Mehiko majac potworka w brzuchu?? – raczej nie powinno sie latac...”
- ”Podgrzewasz lunch w mikrofalowce i na ten czas nie wychodzisz z kuchni?? – fale sa niebezpieczne, najlepiej byloby gdybys opuscila teren.” Ale jaki teren ja sie pytam – riadioaktywny??
Ubrana mialam lniana bluzeczke, bez rekawow, odcieta pod biustem, na co Chinka:
- ”Czy to czasem nie jest szkodliwe dla dzieka??” Sekundowa konsterna w mojej glowie; grzecznie sie pytam: Ale niby co? Prosze mnie oswiecic. ”No ta opaska pod biustem, nie sciska dzieka?” Hmmm, ciekawostka dropsa musze przyznac.
- ”To ty nadal jezdzisz samochodem?” A czym mam jezdzic, hulajnoga do pracy? Tego jej oczywiscie nie powiedzialam. ”Musisz szczegolnie teraz uwazac.” O tak, ja uwazam - wyprzedzam, zostawiajac imbecyli drogowych za soba. :) ”Najlepiej byloby gdyby ktos Cie zawozil i przywozil”
- ”Chodzisz na basen i silownie? – a czy to jest wskazane? Nie powinnas sie teraz przemeczac.”
I tak slucham i slucham kolezanek - dobra rada i wlos mi sie na glowie jezy i uszy wiedna.
Tiaaa, najlepiej byloby gdybym nic nie robila, lezala do gory brzucholcem i czekala na zbawienie, znaczy sie na wyskok potworka jak juz stwierdzi, ze na niego pora. :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
5 komentarzy:
"To Ty pracujesz przy komputerze? a czy to dziecku nie szkodzi?":P
"rozmawiasz przez komórkę? to też szkodzi, wiesz- TE fale" :DDD
niektórzy twierdzą że ciąża to jak choroba- że trzeba przeleżec w łózku i baaaardzo uważać na siebie..
A przecież kobiety były w ciąży od milionów lat i jest to normalny porządek rzeczy:)
Otoz to. Ja uwazam, ze od poczatku trzeba w dzieku zaszczepiac aktywny tryb zycia co by czasem nie zlenil sie podczas porodu :D
co tam u brzucha słychać? a raczej- w brzuchu?:)
Bulgotanie/boksowanie i kopanie - czyli telesforowa sielanka :)
W weekend postaram sie cos skrobnac ;)
sluchanie cioc dobrych rad jest tez szkodliwe dla dziecka
Prześlij komentarz