wtorek, marca 09, 2010

Zachcianki

22 tydzień właśnie stuknął, a zachcianek jak nie było tak nie ma (pewnie znienacka zaatakują w 3 trymestrze). Wstrętu do potraw się nie nabawiłam, jak na razie apetyt służy, z resztą z tym to nie miałam problemu od samego początku. Generalnie tęsknie tylko za sushi i czerwonym winem, ale to jest jeszcze do przeżycia.

niedziela, lutego 28, 2010

Grubas pospolitus

W miniony wtorek byłam na kolejnej rutynowej wizycie u ginekologa - akurat w półmetek (jakoś nie bardzo mogę w to uwierzyć, że połowa już za mną). Jak to na wizycie, najpierw sikamy do qbeczka, pielęgniarka mierzy ciśnienie (jak zwykle niskie, u mnie poniżej setki), waży, zaprasza do gabinetu co by posłuchać bicia serducha (mała widocznie jeszcze spała, bo serducho jej waliło 148/min, zazwyczaj miała powyżej 150, ale ponoć wszystko w normie). Następnie przychodzi doktorek (tym razem niski Azjata, z wielką kolorową muchą na szyi - prawie jak klaun :), patrzy w papierzyska, stwierdza, że dzieko rozwija się prawidłowo, wyciąga z kieszeni przyrząd w postaci centymetra, mierzy brzuch, pyta czy mam jakieś pytania, ja pytam, od odpowiada, po czym konkluzja wizyty, wygląda pani świetnie, wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku, widzimy się za 4 tygodnie, tylko mam jedna uwagę, bardzo proszę zwrócić uwagę na wagę :)) - upsss o:o - bo wydaje mi się, że jak na połowę ciąży przytyła pani troszkę za dużo - upsss. Zwróciłam mu uwagę, że stanęłam na wagę w moich ciężkich kozakach, na co on, w takim razie odejmiemy 1,5kg, ale i tak uważam, że powinna pani troszku zwolnić, może jeść mniej słodkości.... yyy Słodkości??? Gdybym ja jeszcze na nie miała ochotę (ja raczej, mięcho, kiełbachę, twarogi... jak kobieta ze wsi rodem :). No cóż - basen, basen, basen... Na co doktorek, basen jak najbardziej wskazany, ale ja dorzuciłbym jeszcze cardio co by spalać kalorie :). Także zabieram mała i idziemy pomachać ciężarkami, bo w dzisiejszym niedzielnym menu przewidziane placki ziemniaczane (z gulaszem i pieczarkami w sosie béchamel'owym)...

sobota, lutego 27, 2010

Czerwone Porzeczki

Czerwone porzeczki z chilijskiej rzeczki :) Wpadłam dzisiaj do sklepu spożywczego Whole Foods (Whole Paycheck) - co to sprzedaje "najwyższej jakości" naturalne/organiczne produkty - po mięcho na gulasz i, i wypatrzyłam czerwone porzeczki (po raz pierwszy w juesej, co przyprawiło mnie o uśmiech na twarzy). Drogie jak cholera, ale co tam, wspomnienia z dzieciństwa przeważyły... Ehh, gdzie te piękne czasy jak to się pałaszowało prosto z krzaków świeże czy to czerwone czy białe porzeczki - pycha. Oby nasze dziecię miało podobne wspomnienia :)

piątek, lutego 26, 2010

Jeans day

O zgrozo, piekny, piatkowy porannek, a ja do lekcji calkowicie nieprzygotowana. Jakos dziwnie sie ludzilam, ze jeszcze troche pochodze w swoich jeans’iakach wiec ich nie uwzglednilam w ostatnich internetowych zakupach. I niespodziewanka, spodnie ledwo co przecisnely sie przez uda wiec nawet wyjscie z sytuacji do tej pory stosowane p.t. recepturka odpada w przedbiegach (w woli wyjasnienia - odkad mam dodatkowego pasazera na pokladzie, jeans’y zazwyczaj naciagane byly na tylek tylko w piatki wiec nie zwrocilam uwagi jak bardzo zdazylam sie zmienic przez tydzien). Hmmm, no to mamy powazny problem, zacwierkal To-Be’s!

Na co drugi To-Be’s szybko zareagowal i mowi: ‘Moze zmiescisz sie w moje bojowki?’ Nie mialam za bardzo innego wyjscia wiec wdzialam ciemno-zielone galoty i co sie okazalo, ze tez za male, hłehłe, ale na szczescie bylam w stanie podratowac sie niezastapiona gumka recepturka – ufff...

Dotarlam do pracy i szybko zamowilam jeansy ciazowki na necie – tym razem tez w Gap’ie – obaczymy czy i tym razem trafilam w rozmiar.

czwartek, lutego 18, 2010

Babska Intuicja

Zawiodla... (i pewnie nie po raz ostatni :) - otoz dowiedzielismy sie dzisiaj, ze bedziemy mieli mala dziope. :)) Na poczatku nie chciala sie nam pokazac, (wcale jej sie nie dziwie skoro przez 20 tygodni mowilismy do niej "Maly", takze miala prawo sie obrazic ;), ale pod koniec badania machnela reka i sie odwrocila. :)) Rybka rosnie, jest zdrowa jak rydz - a to tak naprawde najwazniejsze, serducho jej wali jak opetane i wiercipieta straszna. A i wyglada na to, ze niecierpliwa jak mama, bo ustawila sie juz glowa w dol (jakby sie jej do czegos spieszylo ;).
Stef To-be's zastanawial sie ostatnio, dlaczego ja taka dozarta sie zrobilam, takze ma juz odpowiedz - teraz my sa dwie. :))

piątek, lutego 12, 2010

Trojkolowiec czyli wozek dla Potworka

Jak sie baba na cos uprze, to "czasem" ;) nie ma przebacz. Wypatrzylam sobie wozek Quinny Speedi SX 3w1 (ponoc holenderskiego pochodzenia, aczkolwiek mysle, ze do kupy skladany w Chinach), ale oczywiscie do juesej takiego cuda nie sprowadzaja. Z racji tego, ze Stef To-be's wybiera sie do kraju-raju pod koniec marca, bedzie zmuszony (znaczy ladnie poproszony) o przytransportowanie trojkolowca. :)

piątek, lutego 05, 2010

Garderoba – miesiac czwarty

Moja szafa zaczyna swiecic pustakami - moje łobcisle, dopasowane, krotkie sweterecki, bluzki, bluzeczki wlasnie poszly w odstawke - mam nadzieje, ze nie na zawsze. :)
Pierwszy zakupy tez zaliczone (a w zasadzie drugie, bo pierwsze byly spodnie do roboty). Rezultat: zero ciuchow w koszyku (oczywiscie ciuchow dla ciezarnych). Ja wiem, ze z natury jestem osoba wybredna, ale to co zobaczylam w sklepie dla ciezarnych spowodowalo, ze szybko ucieklam do ‘normalnego’ ciucholandu zakupujac rzeczy po prostu o numer wieksze, bo przeca trzeba wygladac jakos (jak czlowiek rzecz jasna) w robocie.

Lomatko Bosko – ciuchy mnie totalnie odstraszyly – szare, bure i ponure, wygladajace jak worki na kartofle. Takiej wieskiej modzie kategorycznie mowie NIE!
Nie pozostaje mi nic innego jak poszperac po necie i nabyc porzadne ciuchy, ktore to spowoduja, ze bede miala ochote wyjsc z domu i pokazac swiatu, ze przyszla mama moze nadal wygladac sexi – jak nie, jak wlasnie TAK. ;)