piątek, lutego 05, 2010

Garderoba – miesiac czwarty

Moja szafa zaczyna swiecic pustakami - moje łobcisle, dopasowane, krotkie sweterecki, bluzki, bluzeczki wlasnie poszly w odstawke - mam nadzieje, ze nie na zawsze. :)
Pierwszy zakupy tez zaliczone (a w zasadzie drugie, bo pierwsze byly spodnie do roboty). Rezultat: zero ciuchow w koszyku (oczywiscie ciuchow dla ciezarnych). Ja wiem, ze z natury jestem osoba wybredna, ale to co zobaczylam w sklepie dla ciezarnych spowodowalo, ze szybko ucieklam do ‘normalnego’ ciucholandu zakupujac rzeczy po prostu o numer wieksze, bo przeca trzeba wygladac jakos (jak czlowiek rzecz jasna) w robocie.

Lomatko Bosko – ciuchy mnie totalnie odstraszyly – szare, bure i ponure, wygladajace jak worki na kartofle. Takiej wieskiej modzie kategorycznie mowie NIE!
Nie pozostaje mi nic innego jak poszperac po necie i nabyc porzadne ciuchy, ktore to spowoduja, ze bede miala ochote wyjsc z domu i pokazac swiatu, ze przyszla mama moze nadal wygladac sexi – jak nie, jak wlasnie TAK. ;)

Brak komentarzy: