O zgrozo, piekny, piatkowy porannek, a ja do lekcji calkowicie nieprzygotowana. Jakos dziwnie sie ludzilam, ze jeszcze troche pochodze w swoich jeans’iakach wiec ich nie uwzglednilam w ostatnich internetowych zakupach. I niespodziewanka, spodnie ledwo co przecisnely sie przez uda wiec nawet wyjscie z sytuacji do tej pory stosowane p.t. recepturka odpada w przedbiegach (w woli wyjasnienia - odkad mam dodatkowego pasazera na pokladzie, jeans’y zazwyczaj naciagane byly na tylek tylko w piatki wiec nie zwrocilam uwagi jak bardzo zdazylam sie zmienic przez tydzien). Hmmm, no to mamy powazny problem, zacwierkal To-Be’s!
Na co drugi To-Be’s szybko zareagowal i mowi: ‘Moze zmiescisz sie w moje bojowki?’ Nie mialam za bardzo innego wyjscia wiec wdzialam ciemno-zielone galoty i co sie okazalo, ze tez za male, hłehłe, ale na szczescie bylam w stanie podratowac sie niezastapiona gumka recepturka – ufff...
Dotarlam do pracy i szybko zamowilam jeansy ciazowki na necie – tym razem tez w Gap’ie – obaczymy czy i tym razem trafilam w rozmiar.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz