Jak odliczanie, to może przy okazji krótkie podsumowanie.
Patrząc z perspektywy ostatnich ośmiu miesięcy, które naprawdę szybko przeleciały i dużo pozytywnych emocji wywołały, ciąże ogólnie zaliczam do przyjemnego stanu bycia (przygody, sprzyjający apetyt, zachcianek niestety brak, edukacja, podróże i wahania nastrojów wywołane przez hormonów burze), ale gdybym była słonicą, pewnie inne miałabym zdanie. 9 miesięcy w zupełności wystarczy, zgodzą się ze mną Drogie Panie?
Z wehikułem czasu:
Miesiąc pierwszy – żyjemy w błogiej nieświadomości nadchodzących zmian okoliczności i planujemy wycieczkę do Mehiko na święto Indora
Miesiąc drugi – odkrycie pasażera (aha, wyczuł Mehiko nosem – hotel all inclusive, gorąca plaża, ruiny Majów – a co sobie będzie żałował, dołącza do ekipy dwóch włóczykijów i koniec kropka, a to dopiero początek rozdziału roztropka)
Miesiąc trzeci – pierwsze widzenie: „Proszę się tak na mnie nie patrzyć, na razie wyglądam jak żaba, ale z czasem będę wyglądać jak prawdziwa baba :)" – zadowolniona w stanie nieważkości zapowiada się na 13 lipca.
Ogólne zmęczenie popołudniowe zaczyna się odzywać, za to porannych przygód nie doświadczam, jedynie brzuchol musi być napełniony 24 na dobę co by nie dopadło uczucie lekkiego kacorka. Za dobre zachowanie i kooperacje, i to ze, święta, święta czas podróżowania, zabieramy żabkę do Nju Jorku.
Miesiąc czwarty – kolejne widzenie, tym razem ukazuje się mały człowieczek, który zaczyna się rozrastać i naciskać mamie na nerw rwy kulszowej. BÓL nie do opisania, przez dobry tydzień gryzę ściany, nie mogę chodzić, leżeć, stać i z tego wszystkiego spać. I ktoś tu mówił, że ciążą należy się cieszyć, tiaaa a ja nic tylko WYJE...No cóż, life is brutal and full of zasadzkach and sometimes nerwas w dupas.
Miesiąc piąty – robak wspina się na kolejny szczebel drabiny odpuszczając z nerwa, ale żeby nie było za kolorowo, chodzę sobie ze zdrętwiałą stopą. Ale co tam stopa, jak mały pasożyt zaczyna strzelać pierwszymi kopniakami, od razu zapomina się o jakichkolwiek niedogodnościach. Wybieramy się na kolejne widzenie – jak mawiała, żaba babą się stała. Miło mieć sojusznika na pokładzie chociaż muszę przyznać (jak dziwnie to brzmi), że zajęło mi dobry tydzień przestawienie świadomości, ze na pokładzie nie ma męskich kości.
Miesiąc szósty – po przygodach z nerwami, wszystko wraca do normy; sielankowe życie (szkoda, że w abstynencji, bo aura sprzyjająca, do chluśnięcia zimnego piwka zachęcająca), brzuchol w końcu się pompuje.
Miesiąc siódmy – no żesz, kolejna przygoda – ząb mądrości ze snu mnie budzi i przyszła mama nieźle przy tym marudzi. ALE na szczęście sonogram 3D rekompensuje ból. Mała za bardzo nie chciała się wdawać w interakcje z nami - ziewnęła z cicha, założyła noguna na głowę - tak to już jest z babami.
W związku, że dawno nigdzie nie podróżowaliśmy, zabieramy małą do Ohio, odwiedzić rodzinkę i pokazać wieś spokojną, wieś wesołą.
Miesiąc ósmy – już niedługo, coraz bliżej... brzuchol się rozrasta, my się szkolimy i ćwiczymy wdechy i wdechy na weekendowym kursie rodzenia, przygotowania w toku, generalnie bez większych zmian. Pozytywny przypływ energii i wyjazd nad ocean co by się trochę pobyczyć i zrelaksić.
Miesiąc dziewiąty - rolka się roluje, nierealistyczny stan bycia... podekscytowanie i strach. A będzie rozwarcie i parcie, rach ciach ciach i... i ciąg dalszy nastąpi...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
8 komentarzy:
Mi spokojnie wystarczyloby 7,5 miesiaca bycia w ciazy. Ostatnie poltora to juz gra na czas. Niestety, nie mozna dac zoltej kartki za ociaganie sie.
No niestety Ania, nie w tej bajce ;)
A mnie chyba bardzo pomogaja spracery i plywanie i gdyby lato bylo takie przyjemne jak w zeszlym roku, to pewnie czulabym sie jeszcze lzej...
mi spokojnie wystarczylyby 3 miesiace. w drugiej ciazy dziewczyny brzuch wylazi juz w 2 miesiacu. normalnei zalamka. w 3 miesiacu musze juz kupowac wieksze spodnie lub spodenki z gumka.
Kiedys faktycznie widzialam laske, ktora byla w drugiej ciazy w 3 m-cu, a brzuchol miala jak ja w 7/8, wtedy pewnie 9 m-cy to wiecznosc. Sylwia, ale za to, sam porod podobno krotszy. :)
Btw, jak sie czujesz?
generalnie czuje sie bdb ale akurat w tym tygodniu jestem chora bo franek zarazil mnie jakims chorobskiem i czuje sie naprawde podle. niby tylko katar i kaszel ale jakies to takie ekstremalne jakies. poza tym ok. 2go lipca mam usg wiec moze bedzie juz wiadomo czy chlopak czy dziewczyna
Kuruj sie w takim zrazie i niech badziewie szybko przechodzi. Daj znac jak juz bedziesz po usg.
No faktycznie - tegoroczne lato jest mało sprzyjające nawet ogólnej populacji - nie wspominając o kobietach w 9 miesiący ciąży. No ale może jakoś przy pomocy klimy, i zimnych pregnantinis dotrwacie jakoś do 13? A jak nie to kto wie - może mała będzie miała te same urodziny co ciotka Kasia? :)
trzymam kciuki! będzie oki:))
Prześlij komentarz